Wiosna, wiosna , ach to ty…

Nie podsumowałem na blogu zeszłego roku, nie napisałem o planach  na ten rok, a już przyszedł czas na pierwszy start w tym sezonie. No cóż może uda mi się innym razem o planach, a dzisiaj o  moim stracie na „dychę”.

Zawsze na początku wiosny i od paru lat 10 km. Mam na myśli bieg w Wojewódzkim Parku Kultury i Wypoczynku im. gen. Jerzego Ziętka zwanym teraz Parkiem Śląskim. Biegłem 3 albo 4 raz ten bieg. Rok temu  wybiegałem tu czas gorszy o sekundę od mojej  życiówki (nie biegam 10 km za często) – 37:33,  więc jak zawsze miałem nadzieję na nieznaczną poprawę tego wyniku. Niestety nie tym razem. Pogoda była bardzo sprzyjająca, może poza chwilami mocnymi podmuchami wiatru w twarz. Kilka stopni powyżej zera czyli tak jak lubię najbardziej. Niestety już w poprzednim  tygodniu czułem że nie jest tak jak powinno być. Robiąc III zakres, męczyłem się niezmiernie. Powodów jest pewnie kilka, niestety w grudniu byłem 2 tygodnie chory i w lutym również, to zdestabilizowało mocno moje przygotowania, a lata lecą i trzymać poziom jest coraz trudniej. Do tego waga też nie taka jak powinna być o 3 kg więcej niż przed rokiem. Tak się nie robi życiówek. Pierwsze okrążenie jeszcze ok (trasa ma dwie pętle), ale w drugim pojawiły się międzyczasy na km w okolicach 4 minut, więc nie było o czym marzyć. Na przyszłość pozostaje iskierka nadziei bo ostatni kilometr był w tempie 3:16…

Oficjalne wyniki to czas  38:06 i miejsce: open 39/1469, kategoria 15/428.

IMG_0807

Sam bieg bardzo fajny. August Jakubik jak zawsze stanął na wysokości zadania i zorganizował bardzo profesjonalne zawody. Było dużo wolontariuszy, dobrze zabezpieczona trasa, ładne medal, jakiś ciepły posiłek po biegu i całkiem dużo ludzi, bo prawie 1500 osób, to jak na dychę o tej porze naprawdę dużo. Ale bieganie jest przecież teraz bardzo modne.

Za tydzień wybieram się na Półmaraton Marzanny do Krakowa. Cel to zejście poniżej 1:22. Mam duże obawy, ale co będzie to będzie. Na razie !

IMG_0389