Wilcze Gronie

Śnieg, dużo śniegu… Wilcze Gronie, biorąc pod uwagę debiut organizatorski w lecie ubiegłego roku w postaci Chudego Wawrzyńca, zapowiadało się bardzo obiecująco. 15 kilometrów z przewyższeniem prawie 800 metrów. Niby nic, a jednak miałem obawy, że solidnie się zmęczę. Nie zawiodłem się… Po trasie biegu spacerowałem około tydzień przed zawodami. Śnieg, owszem był, ale nie głębszy niż do kostek, szlak w większości udeptany. Kilka dni później, w górach były opady i jak się okazało, nieźle dosypało. Ale po kolei. Uczestnicy zweryfikowali się w miejscowej szkole podstawowej w Rajczy., gdzie otrzymali dosyć śmieszne numerki wiązane na wstążki albo kamizelki z reklamą piwa, więc część biegaczy wyglądała jak ochrona na piwnym jarmarku, a druga część, jak zawodnicy z lat 70-tych. Sam biegałem w takich „wstążkowych” numerkach, ale około 20 lat temu. Chipów brak. Następnie przeszliśmy do pobliskiego amfiteatru, gdzie odbywały się lokalne uroczystości. Na znak oddany ze zbójnickich pistoletów, w liczbie ponad 200 zawodników i zawodniczek, ruszyliśmy. Czołówka, dwa pierwsze kilometry po asfalcie w tempie około 3:30 min. na kilometr, a reszta troszkę wolniej. Po dwóch kilometrach pierwsza wspinaczka. Wszyscy jeszcze wypoczęci i pełni energii. Ja również. Po następnych 3 kilometrach, wypłaszczenia oczekiwałem już jednak z utęsknieniem. Na górze czekała mnie niestety przykra niespodzianka. Co prawda zrobiło się płasko, ale śnieg głęboki do pół łydki nie pozwalał odpocząć już trochę zmęczonym nogom. Później było już tylko gorzej… Zbieg powitał mnie śniegiem niemalże do pasa. Jak niektórzy zbiegali w tempie poniżej 4:00 min na kilometr, doprawdy nie wiem… Na szczęście po zbiegu przyszła chwila wytchnienia na asfaltowym fragmencie trasy, a potem do pokonania jeszcze jedno wzniesienie. Po drodze widoki przepiękne. Panorama całej Rajczy rozłożonej nad Sołą. I powoli, powoli coraz bliżej mety. Sam finisz był rzeczą najprzyjemniejszą. Stromy zbieg po stoku narciarskim i meta. Na mecie widoczne zadowolenie uczestników zawodów, pomimo naprawdę dosyć ciężkich warunków do biegania. Ale trening siłowy odrobiony z nawiązką. Generalnie zawody pod względem organizacyjnym bardzo udane. Była herbata w połowie trasy, czy przegapiłem ? Pod względem pogodowym i krajobrazowym również. Kto był z pewnością nie żałuje. Ja osobiście wybiorę się na trasę latem, ponieważ jestem ciekaw porównania z warunkami bardziej typowymi dla biegów górskich. No i oczywiście do zobaczenia za rok.

IMG_1037

Czasy pierwszej trójki zawodników i autora 🙂

Pozycja Nazwisko i Imię Klub Miasto Czas
1 Andrzej Dlugosz RMD Montrail 01:21:26.4
2 Ulfik Rafał RMD Montrail Team/SKB Kraśnik Zabrze 01:25:48.2
3 Gniewek Jarosław Ultra Beskid Sport Bielsko 01:29:01.0

 

45 Zugaj Robert KRS TKKF Jastrząb Ruda Śląska Ruda Śląska 01:52:18.1

Pełne wyniki na stronie: http://www.wilczegronie.pl/